Miałem okazję pobawić się moim wymarzonym sprzętem. Kolega kupił go całkiem niedawno.
Początek poszukiwań, czytaj początek problemów - procedura strojenia do gruntu.
Z instrukcją w ręku próbuję dostroić: wszystko na P, spust, ustawienie progu sygnału wiodącego i już problemy. Sygnał wiodący jest kilka razy głośniejszy od tego co ustawiłem. Próbuję ponownie. Powolutku kręcę gałką, w pewnym momencie, tam gdzie powinno być coraz głośniej, sygnał znika, kręcąc dalej pojawia się znów..
No więc lecimy dalej. wykrywacz w górę, przestawiam na Air, od razu piknięcie, opuszczam na ziemię, na gnd czy jakoś tak, już nie pamiętam, w każdym razie ten sam przełącznik na dół. Jest piknięcie. Super... Teraz powinienem sprawdzić sygnał wiodący... NI MA!!!
Idę sobie spokojnie na geb norm, dostrajanie na automat, żeby go móc szybko przełączyć na dynamik i dostroić... Idę, sygnał wiodący raz głośniejszy, raz cichszy raz go w ogóle nie ma... co chwilę resetuję... W końcu patrzę na wskazówkę a ona na 100. Hmm... spust do siebie. Wróciła. ufff... Ale przyglądam się jej bacznie. Machnięcie w prawo i znów wskazówka na 100...
Nie znalazłem wiele. Palec boli mnie dziś od spustu, łokieć od maximy a głowa od nerwów... W dodatku w prawym uchu mi piszczy. Wejście słuchawkowe mono?! Tak wyglądało pierwsze spotkanie z wykrywaczem legendą, moim marzeniem... ehhh.
Drogi Piotrze.
Czy wszystkie te opisane dolegliwości są normalne w tej "legendzie" czy ten egzemplarz jest po prostu już starą "padaką"?