Kiedy my, polscy eksploratorzy, wzorem Czechów, zaczniemy wydawać swoje pismo?
http://www.detektorweb.cz/index.4me?s=s ... =1&i=11167
Pismo czeskich eksploratorów
Re: Pismo czeskich eksploratorów
Dzięki za linka !
Takie pismo zapewne musiałoby znaleść wielu reklamodawców. Sytuacja prawna także nie sprzyja tego typu inicjatywom.
Swojego czasu w Wielkiej Brytanii wychodziło pismo Metal Detecting poświęcone w zasadzie wykrywaczom metali i technice poszukiwań (w tym bardzo ciekawy "blog" Andy Flinta o konstruowaniu wykrywaczy), ale nie dało rady - działkę nt wykrywaczy wciągnięto do pisma dla poszukiwaczy Treasure Hunting.
Od pewnego czasu obserwuję próby na jednym z "portali" tworzenia takiego pisma. Nie wróżę powodzenia - zbyt mało wiarygodni ludzie stoją za tą inicjawą co nie przyciągnie ani kapitału, ani autorów.
proscan
Takie pismo zapewne musiałoby znaleść wielu reklamodawców. Sytuacja prawna także nie sprzyja tego typu inicjatywom.
Swojego czasu w Wielkiej Brytanii wychodziło pismo Metal Detecting poświęcone w zasadzie wykrywaczom metali i technice poszukiwań (w tym bardzo ciekawy "blog" Andy Flinta o konstruowaniu wykrywaczy), ale nie dało rady - działkę nt wykrywaczy wciągnięto do pisma dla poszukiwaczy Treasure Hunting.
Od pewnego czasu obserwuję próby na jednym z "portali" tworzenia takiego pisma. Nie wróżę powodzenia - zbyt mało wiarygodni ludzie stoją za tą inicjawą co nie przyciągnie ani kapitału, ani autorów.
proscan
czeskie pismo
Kiedyś Odkrywca powstał bez kapitału, ale znalazł partnera strategicznego.
Wiem, że istnieją Twoje dysonanse z Thesaurusem, ale on i jego środowisko dysponuje potencjałem intelektualnym, jak również poparciem stronnictwa młodych, postępowych archeologów [ takie są moje wnioski z Konferencji]. Największym problemem jest jednak kapitał.
Co do pisma angielskiego... W Polsce w chwili obecnej brakuje również pisma zajmującego się eksploracją. Dotychczasowe reprezentuje obecnie środowisko reklamodawców organizujących rekonstrukcje historyczne.
Wiem, że istnieją Twoje dysonanse z Thesaurusem, ale on i jego środowisko dysponuje potencjałem intelektualnym, jak również poparciem stronnictwa młodych, postępowych archeologów [ takie są moje wnioski z Konferencji]. Największym problemem jest jednak kapitał.
Co do pisma angielskiego... W Polsce w chwili obecnej brakuje również pisma zajmującego się eksploracją. Dotychczasowe reprezentuje obecnie środowisko reklamodawców organizujących rekonstrukcje historyczne.
Re: Pismo czeskich eksploratorów
Witam,
Też tak mi się kiedyś wydawało, ale myliłem się.
Proszę przeczytać dotychczasowe "wydania". Większość materiałów o wykrywaczach to tłumaczenia (prawa autorskie?). Andy Sabish. Thomas Dankowski. To jest ten potencjał intelektualny? Tekstów młodych autorów nie będę recenzował - początki są zawsze trudne. Przydałoby się więcej pokory wobec własnej wiedzy i doświadczenia zanim zacznie się je prezentować publicznie.
Zaryzykuję (niewiele) że cała wiedza osoby, która jest motorem całego przedsięwzięcia pochodzi z drugiej ręki. Kolega ów na drugi dzień po światowej premierze wykrywacza swobodnie opowiada o jego własnościach i pracy w terenie
Tak więc, Panie Wojtku, proszę mnie nie rozśmieszać z tym potencjałem. Nie będę ciągnął tego wątku dalej – dla mnie to strata czasu. Swoje wiem i nie mam zamiaru nikogo wyprowadzać z błędu.
A że młodzi i nie tylko młodzi dają się nabierać na te plewy to powód do smutku raczej. Przyjdzie czas na otrzeźwienie.
O archeologach też nie mówmy - to środowisko głęboko podzielone a wręcz skonfliktowane wewnętrznie. Tam nawet użycie wykrywacza przez profesjonalistę jest piętnowane w niektórych kręgach jako „niemetodyczne”. Nota bene, ja uważam, że brak badań wykrywaczem na stanowisku archeologicznym powinien skutkować natychmiastową utratą uprawnień do wykonywania zawodu, ostracyzmem, a nawet winien być penalizowany. To jestem w stanie szeroko uargumentować, ale nie czas i nie miejsce tu na to.
Tak więc kontrowersji zbyt wiele, by można było tworzyć pismo o poszukiwaniach (w domyśle za pomocą wykrywacza). Stan prawny dodatkowo (ustawa o ochronie zabytków) utrudnia jakiekolwiek ruchy w tym kierunku.
Co do Odkrywcy:
Ale stał za tym Dudziak - osoba o niekwestionowanym autorytecie i jakimś dorobku, która na starcie już miała jakiegoś partnera zapewniajacego minimalne finansowanie oraz grupę poważnych (czasami mniej poważnych) autorów. Także tematyka była nieco inna (bardziej podziemna, niż wykrywaczowa). Odkrywca bliżej tematyki detekcyjnej był za czasów Antasika (to za "jego czasów" popełniłem cykl pt "Wykrywacze metalu bez tajemnic") ale marketingowo to się nie sprawdziło (takie odnosze wrażenie).
I jeszcze: to czeskie pismo jest finansowane (tworzone?) przez dealera wykrywaczy. Trudno o wiarygodność takiego pisma.
proscan
ale on i jego środowisko dysponuje potencjałem intelektualnym,
Też tak mi się kiedyś wydawało, ale myliłem się.
Proszę przeczytać dotychczasowe "wydania". Większość materiałów o wykrywaczach to tłumaczenia (prawa autorskie?). Andy Sabish. Thomas Dankowski. To jest ten potencjał intelektualny? Tekstów młodych autorów nie będę recenzował - początki są zawsze trudne. Przydałoby się więcej pokory wobec własnej wiedzy i doświadczenia zanim zacznie się je prezentować publicznie.
Zaryzykuję (niewiele) że cała wiedza osoby, która jest motorem całego przedsięwzięcia pochodzi z drugiej ręki. Kolega ów na drugi dzień po światowej premierze wykrywacza swobodnie opowiada o jego własnościach i pracy w terenie
Tak więc, Panie Wojtku, proszę mnie nie rozśmieszać z tym potencjałem. Nie będę ciągnął tego wątku dalej – dla mnie to strata czasu. Swoje wiem i nie mam zamiaru nikogo wyprowadzać z błędu.
A że młodzi i nie tylko młodzi dają się nabierać na te plewy to powód do smutku raczej. Przyjdzie czas na otrzeźwienie.
O archeologach też nie mówmy - to środowisko głęboko podzielone a wręcz skonfliktowane wewnętrznie. Tam nawet użycie wykrywacza przez profesjonalistę jest piętnowane w niektórych kręgach jako „niemetodyczne”. Nota bene, ja uważam, że brak badań wykrywaczem na stanowisku archeologicznym powinien skutkować natychmiastową utratą uprawnień do wykonywania zawodu, ostracyzmem, a nawet winien być penalizowany. To jestem w stanie szeroko uargumentować, ale nie czas i nie miejsce tu na to.
Tak więc kontrowersji zbyt wiele, by można było tworzyć pismo o poszukiwaniach (w domyśle za pomocą wykrywacza). Stan prawny dodatkowo (ustawa o ochronie zabytków) utrudnia jakiekolwiek ruchy w tym kierunku.
Co do Odkrywcy:
Kiedyś Odkrywca powstał bez kapitału, ale znalazł partnera strategicznego.
Ale stał za tym Dudziak - osoba o niekwestionowanym autorytecie i jakimś dorobku, która na starcie już miała jakiegoś partnera zapewniajacego minimalne finansowanie oraz grupę poważnych (czasami mniej poważnych) autorów. Także tematyka była nieco inna (bardziej podziemna, niż wykrywaczowa). Odkrywca bliżej tematyki detekcyjnej był za czasów Antasika (to za "jego czasów" popełniłem cykl pt "Wykrywacze metalu bez tajemnic") ale marketingowo to się nie sprawdziło (takie odnosze wrażenie).
I jeszcze: to czeskie pismo jest finansowane (tworzone?) przez dealera wykrywaczy. Trudno o wiarygodność takiego pisma.
proscan