witam serdecznie.
szukam czegoś głównie na biżuterie złotą i monetki.w większości chodzę po plażach.
proszę o pomoc w wyborze i o radę ?
:)
dziękuję i pozdrawiam
White's MXT Tracker & Minelab Eureka gold
Re: White's MXT Tracker & Minelab Eureka gold
Zasięgi Eureki podane są tutaj: http://www.proscan.gliwice.pl/forum/viewtopic.php?t=558
Tyle że są to zasięgi w powietrzu. Bardzo wątpię czy da ona sobie radę w terenie zasolonym.
Na plażę na pewno będzie lepszy MXT, tym bardziej że ma tryb Beach.
proscan
Tyle że są to zasięgi w powietrzu. Bardzo wątpię czy da ona sobie radę w terenie zasolonym.
Na plażę na pewno będzie lepszy MXT, tym bardziej że ma tryb Beach.
proscan
Re: White's MXT Tracker & Minelab Eureka gold
Z biżuterią nie mam większego doświadczenia w ogóle, tym bardziej na samej plaży, ale doświadczeń na monetach właśnie pod kontem plaży, wynika, że można przyjąć dwie strategie, które generalnie raczej się wykluczają, bo wymagają odmiennych sprzętów i odmiennego podejścia.
Pierwsze podejście, to nastawienie się na głębokie kopanie, głównie tego co leży na plaży już jakiś czas. Nastawienie na to co pominęli inni.
W tej materii bezkonkurencyjny będzie sprzęt wieloczęstotliwościowy, taki jak sovereign, quattro, safari explorer czy e-track.
Plusy tego podejścia do tematu:
- możesz znaleźć coś nawet na mocno przeszukanym miejscu
- można tak trafić nawet starsze, nie współczesne ( i nie PRL) monetki (mnie się udało)
- wiesz, że masz najgłębszy sprzęt na plażę (może z wyjątkiem najdroższych wykrywaczy PI, ale to inna para kaloszy)
Minusy:
- przeszukujesz teren powolnie i mozolnie, a jak nic tam nie ma? Albo sygnały są bardzo daleko od siebie rozrzucone? to naszukasz się bardzo dużo z mizernymi efektami
- kopiesz naprawdę głębokie dołki. Efektem tego jest to, że poświęcasz każdemu fantowi z osobna znacznie więcej czasu. Poszukiwania ponownie są wolniejsze do kwadratu.
- pewne sygnały są wręcz nie do wykopania. Zdarzyło mi się polec i nie wykopać pięknego sygnału, mimo dużej upartości. Zalewające fale skutecznie to uniemożliwiły.
Drugie podejście, to w miarę prosty sprzęt, warunkiem natomiast jest jak najlepsza ergonomia (niska waga, odpowiednie wyważenie), szybka reakcja na metal oraz odpowiednie wyposażenie dodatkowe w postaci specjalistycznego sitka, najlepiej takiego, do którego nie trzeba się schylać.
Plusy:
- idziesz jak kombajn, przeczesujesz (relatywnie) duże fragmenty plaży
- zmęczenie się ręki nie ima, więc przeczesujesz ogromny teren do kwadratu, jeżeli masz cierpliwość
- dyskryminacja traci na znaczeniu, wydobycie fantu zajmuje chwilę przy pomocy sitka, kopiesz wszystkie sygnały
- nawet jak fantów jest niewiele, duży teren i wiele godzin poszukiwań zawsze da jakiś efekty
Minusy:
Oczywiście nie kopiesz naprawdę głęboko i czasami coś pomijasz, jak zawsze.
Trudno mi ocenić która technika jest lepsza, jest różnie, zależnie od plaży, przypadku, pory roku, itp. itd.
Co do kopania głębokiego, raz kiedyś przeszedłem się po plaży na Stogach, wyjąłem mnóstwo moniaków z naprawdę sporym nalotem, jakby zjeżały ładnych parę lat, w tym jedno starsze znalezisko, z drugiej strony, wygląda to trochę tak jak bym przeczyściłem teren, bo nigdy ponownie mi się to nie zdarzyło. Inne plaże albo były lepiej przeszukane lepszym sprzętem, albo nie miały tak bogatej historii.
Pierwsze podejście, to nastawienie się na głębokie kopanie, głównie tego co leży na plaży już jakiś czas. Nastawienie na to co pominęli inni.
W tej materii bezkonkurencyjny będzie sprzęt wieloczęstotliwościowy, taki jak sovereign, quattro, safari explorer czy e-track.
Plusy tego podejścia do tematu:
- możesz znaleźć coś nawet na mocno przeszukanym miejscu
- można tak trafić nawet starsze, nie współczesne ( i nie PRL) monetki (mnie się udało)
- wiesz, że masz najgłębszy sprzęt na plażę (może z wyjątkiem najdroższych wykrywaczy PI, ale to inna para kaloszy)
Minusy:
- przeszukujesz teren powolnie i mozolnie, a jak nic tam nie ma? Albo sygnały są bardzo daleko od siebie rozrzucone? to naszukasz się bardzo dużo z mizernymi efektami
- kopiesz naprawdę głębokie dołki. Efektem tego jest to, że poświęcasz każdemu fantowi z osobna znacznie więcej czasu. Poszukiwania ponownie są wolniejsze do kwadratu.
- pewne sygnały są wręcz nie do wykopania. Zdarzyło mi się polec i nie wykopać pięknego sygnału, mimo dużej upartości. Zalewające fale skutecznie to uniemożliwiły.
Drugie podejście, to w miarę prosty sprzęt, warunkiem natomiast jest jak najlepsza ergonomia (niska waga, odpowiednie wyważenie), szybka reakcja na metal oraz odpowiednie wyposażenie dodatkowe w postaci specjalistycznego sitka, najlepiej takiego, do którego nie trzeba się schylać.
Plusy:
- idziesz jak kombajn, przeczesujesz (relatywnie) duże fragmenty plaży
- zmęczenie się ręki nie ima, więc przeczesujesz ogromny teren do kwadratu, jeżeli masz cierpliwość
- dyskryminacja traci na znaczeniu, wydobycie fantu zajmuje chwilę przy pomocy sitka, kopiesz wszystkie sygnały
- nawet jak fantów jest niewiele, duży teren i wiele godzin poszukiwań zawsze da jakiś efekty
Minusy:
Oczywiście nie kopiesz naprawdę głęboko i czasami coś pomijasz, jak zawsze.
Trudno mi ocenić która technika jest lepsza, jest różnie, zależnie od plaży, przypadku, pory roku, itp. itd.
Co do kopania głębokiego, raz kiedyś przeszedłem się po plaży na Stogach, wyjąłem mnóstwo moniaków z naprawdę sporym nalotem, jakby zjeżały ładnych parę lat, w tym jedno starsze znalezisko, z drugiej strony, wygląda to trochę tak jak bym przeczyściłem teren, bo nigdy ponownie mi się to nie zdarzyło. Inne plaże albo były lepiej przeszukane lepszym sprzętem, albo nie miały tak bogatej historii.