Może na poczatku napiszę, czego uzywałem do tej pory:
-PI Nowak
- HS 3
- Bounty Hunter
- Fisher CZ 7 pro quicksilver
- aktualnie nic
i tu pojawia się dylemat myslę na kolejnym detektorem w gre wchodzą:
- Minelab Safari lub Explorer SE
- Fisher f75
I tu teraz pojawia się dylemat, ja nie rozróżniam detektorów na drbnicę kolorową, na militarke itp. widziałem jak w niemczech kolega (niemiec) kopie przy pomocy Explorera tylko militarkę i stwierdził,że na militarkę jest to najlepszy sprzęt jaki może być. W tym przypadku przeraża mnie ilośc nastaw i kombinacji, wiem,że można chodzić na programach fabrycznych,ale te są zaprojektowane do standartów zachodnich i nijak się mają do naszych warunków. Fishera już miałem i super się na nim pracowało, był to bardzo uniwersalny sprzęt i tu skłaniam się ku F75, wiem ,że po przejęciu Fishera przez Bounty Huntera to niby nie to samo. Wiem,że fisher chyba jest bardziej uniwersalny. I nie napisze co preferuję czy poszukiwanie złomu, czy kolorowej drobnicy, zarówno jedno jak i drugie sprawia mi radość
Troszkę się rozpisałem ,ale ten dylemacik w ostatnim okresie powoduje u nie małe zamieszanie myślowe i może spowodować, że wyląduję na kozetce jakiegoś psychoanalityka i będe musiał mu opowiadać o moim burzliwym dosyć dzieciństwie
PS.: muszę dodać jeszcze jedno,ze nie należę do początkujących poszukiwaczy, każdy z wykrywaczy które miałem, był przez parę latek "oblatany" przeze mnie.
pozdrawiam